Ciekawa sprawa jest z Sylwestrem. Dzień jak co dzień, a jednak:
-wszystkie lachony się stroją
-ludziska imprezują
-składa się życzenia
-robi się postanowienia
Skąd sie biorą takie zwyczje? Czemu traktuje się Sylwestra jako początek (patrz 2 ostatnie punkty)?
Wydaje mi się, że każdy dzień niesie ze sobą nowe szansy. Czemu ludzie wstają załamani? Nie lubią wstawać... bez sensu. Nowy dzień to właśnie okazja to postanowień oraz zmian siebie na lepsze.
Ok. Trochę mi się pobredziło. Koniec na dziś.
P.S. do tematu spania może powrócę, bo mnie to czasem wkurza jak ludzie ś

ią po 20 godzin
P.P.S. Piosenka tematyczna:
[link]
--
Nienawiść to jedyne perpetuum mobile, jakie mógł stworzyć człowiek...
Beata dała mi twojego nicka
--
"if you listen, listen listen, listen close..."
Previous PageNext Page